Paczkomaty – za co je uwielbiam, za co ich nie lubię?

Paczkomaty– bardzo fajny twór na rynku dostarczania przesyłek, który już od dłuższego czasu zdominował inne rodzaje dostawy dostępne w moim sklepie Elzonik.pl.

Od razu na wstępie uprzedzam, że nie jest to żaden wpis sponsorowany, a jedynie moje luźne refleksje, bazujące na moich doświadczeniach w korzystaniu z tej usługi, w większości pozytywnych, czego niestety nie mogę powiedzieć o innych rodzajach wysyłek oferowanych przez InPost. Na temat tych innych rodzajów zresztą zrobię osobny wpis 😉

Zdecydowanie ten rodzaj odbioru przesyłek ma wiele plusów. Zgodzą się z tym wszyscy moi klienci, którzy najchętniej wybierają właśnie paczkomaty jako sposób dostawy swoich zamówień z Elzonikowego sklepu. Ten wybór zwykle cieszy też mnie, bo – mimo że dość sporo można znaleźć w internecie narzekań na paczkomaty – moje doświadczenia z tym sposobem dostawy są niemal w całości pozytywne. Niemal – dlatego że drobne incydenty się zdarzały, ale było ich naprawdę niewiele w porównaniu do przebojów, jakie przeszłam z kurierami dostarczającymi do domów (w tym także kurierami InPostu, którzy nieźle zaleźli mi za skórę) czy naszą jakże „ukochaną” Pocztą Polską.

Na początek czas na plusy, czyli…

ZA CO BARDZO CENIĘ PACZKOMATY?

Po pierwsze… Można z nich odbierać lub nadawać do nich paczki o dowolnej porze dnia i nocy – bez konieczności oczekiwania na kuriera lub dogrywania z nim godziny dostawy / odbioru paczki, co często bywa kwestią dość problematyczną. Generalnie nadawać i odbierać paczki można spokojnie gdzieś w trasie, pomiędzy załatwianiem różnych spraw na mieście. Ponadto paczki zamówione i opłacone nawet w godzinach wieczornych mogę wysłać tego samego dnia, jeśli akurat „po drodze” mi z paczkomatem 😉 Wiele razy już bywało tak, że nadawaliśmy paczki późnym wieczorem, kiedy byliśmy z mężem w trasie lub on sam je nadawał „przy okazji”, jadąc do pracy na nocną zmianę.

Po drugie… Zazwyczaj odbieranie i nadawanie paczek nie wiąże się z kolejkami. Wprawdzie kilka razy musieliśmy poczekać aż ktoś przede nami wrzuci lub odbierze paczkę, ale zdarzało się to bardzo rzadko i też chodziło tu o pojedyncze osoby, a nie kilometrowe kolejki, jakie można spotkać w drodze do okienka pocztowego.

Po trzecie… Jest to dość tania opcja wysyłki, jeżeli porównać ją z cennikami innych przewoźników, zwłaszcza jeśli za przykład weźmie się tu moją „ulubioną”, legendarną już Pocztę Polską (oj, będzie osobny wpis o perypetiach rodem z Poczty :D), w której podwyżki cen zupełnie nie idą w parze z poprawą jakości usług.

Po czwarte… Cały proces nadania, jak i odbioru paczki zwykle przebiega szybko, łatwo i przyjemnie, o ile akurat określony paczkomat nie ma jakiejś awarii, bo trzeba też pamiętać, że to tylko maszyna, a te czasami szwankują, chociaż nie zdarza się to często.

Po piąte… ten rodzaj nadawania i odbioru przesyłek jest dla mnie dość innowacyjny na tle wszystkich ofert przesyłek w Polsce, a innowacyjność zazwyczaj bardzo cenię 😉

 

Jak każdy sposób dostawy, paczkomaty posiadają także kilka minusów, które mogą być i niejednokrotnie są dość irytujące…

CO WIĘC UWAŻAM ZA UCIĄŻLIWE W FUNKCJONOWANIU PACZKOMATÓW?

Po pierwsze… Nie zawsze, kiedy jedziemy nadać paczkę, udaje nam się to zrobić.

Takie sytuacje mają miejsce dość rzadko, ale jednak mają, co jest pewną rysą na punkcie pierwszym wymienionych tu pozytywów, mówiącym o tym, że można paczki nadawać o każdej porze dnia i nocy. Owszem można, ale czasami zdarza się sytuacja, że wybrany przez nas paczkomat nadawczy nie ma wolnej ani jednej skrytki, która mogłaby zmieścić naszą przesyłkę i wtedy… musimy wrócić później, po tym, gdy już ktoś skrytki opróżni z zawartości. Niestety nie dostajemy żadnej informacji na ten temat, więc do paczkomatu jedziemy po raz drugi „na czuja” i z nadzieją na ramieniu, że uda się paczkę nadać. Na nasze szczęście nie zdarzyło się jeszcze byśmy musieli wybierać się z tą samą przesyłką po raz trzeci 😉

Przy czym wydaje mi się, iż kiedyś było tak, że generując etykietę do danego paczkomatu rezerwowało się jakąś konkretną skrytkę w tymże automacie na kilkadziesiąt godzin. Oczywiście mogę się tutaj mylić, ale wydaje mi się, iż w czasach, kiedy nie zdarzało mi się jeszcze odjeżdżać z kwitkiem od punktu, w którym stał paczkomat, etykiety były ważne krócej niż obecnie. Ciężko mi się do tego odnieść, ale jedno jest pewne – paczkomaty zyskały i wciąż zyskują sporo na popularności i zapewne stąd teraz mamy do czynienia niekiedy z zapchaniem skrytek, uniemożliwiającym nadanie w danym momencie.

Po drugie… Paczkomaty mają jedną bardzo poważną dla mnie wadę… Żeby nadać coś za ich pomocą, trzeba zadbać, by miało to określone wymiary, bo jak wiadomo skrytki z gumy nie są i nie rozciągają się w miarę potrzeb, a tak to już jest, że ja często wysyłam paczki o dużych gabarytach, może nie tyle zawierających jakiś ogrom rzeczy (choć i takie się zdarzają), co kilka rzeczy o dużej objętości (jak np. paczki niesprasowanego siana). Niestety niejednokrotnie musiałam klienta, który zamówił kilka sztuk siana, informować, iż jego zamówienie niestety do jednej paczkomatowej skrytki się nie zmieści i albo będę musiała je rozbić na więcej paczek, albo nadać kurierem, na którego jak wiadomo nie zawsze ludzie mają kiedy oczekiwać. No i nawet jeśli coś się zmieści do paczkomatu, trzeba czasami nieźle się nagimnastykować, aby dobrać karton odpowiedni wymiarowo… Nie zliczę ile razy przeklinałam, gdy jakiś karton mi podpasował, a przy mierzeniu okazywał się nieco za duży, by móc wysłać w nim towary za pośrednictwem paczkomatu…

Na to znalazłam jednak radę… 

Każdy karton, który wymiarowo odpowiada paczkomatowym skrytkom oznaczam albo jakimś pisakiem, albo naklejką, by już nie wylewać tyle frustracji przy dobieraniu. Wiadomo mierzenie całej dostawy kartonów (no może nie całej, bo w przypadku tych mniejszych raczej widać, że się zmieszczą) potrafi zabrać sporo czasu, ale finalnie potem usprawnia proces przekazania zamówienia klientowi, bo niekiedy naprawdę znacznie skraca czas poświęcony przygotowywaniu zamówienia do wysyłki.

No i po trzecie (co poniekąd wiąże się z punktem drugim…) niektóre skrytki paczkomatowe ulokowane są dość wysoko, a dla osób, które – podobnie jak ja – mają przeszło 150 cm wzrostu albo jeszcze mniej, jest to nawet bardzo wysoko, co utrudnia nadawanie i odbieranie paczek, nieco przybliżając tę czynność do jakiegoś sportu ekstremalnego… Najbardziej kłopotliwe są w tym przypadku skrytki na paczki o największych gabarytach. Nie dość, że wysoko, to jeszcze wymiary przesyłki duże, a niejednokrotnie też towar w nich spoczywający ciężki… W mojej sytuacji odbiór czy nadanie takiej paczki wymaga wsparcia osób trzecich – wyższych i silniejszych ode mnie, bo w takim wypadku nie ma nawet mowy o samodzielnym wyjęciu paczki przez moją skromną, drobną osobę…

Oczywiście można jeszcze wśród minusów wymienić fakt, że w przypadku ciężkich czy dużych paczek kłopotliwe może być samodzielne przetransportowanie paczki z paczkomatu na adres docelowy (dla mnie osoby zamawiające 20 kg drewnianego żwirku do paczkomatu mają w sobie coś z masochisty, jeśli sami odbierają takie pakunki, lub sadysty, jeżeli wysyłają osoby trzecie po odbiór takich paczek – cóż, wolny wybór 😀), ale przecież w przypadku takich paczek (ani w ogóle żadnych paczek) nikt nie jest zobligowany do wybierania tej opcji odbioru. Osobiście, gdybym nie miała czynników sprzyjających odbiorowi dużych, cięższych przesyłek (sprawny mąż, dysponujący samochodem :P), z całą sympatią do paczkomatów, wybrałabym inną opcję dostawy moich zakupów internetowych.

W końcu raczej, zamawiając coś jesteśmy w stanie określić, chociaż w przybliżeniu, jakie będzie to miało wymiary i wagę oraz „zmierzyć siły na zamiary” i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy w danym przypadku paczkomat jest dobrym rozwiązaniem, jeśli oczywiście w ogóle możliwym…

Z obserwacji i własnych doświadczeń wiem też, iż wiele jest narzekań na obsługę infolinii paczkomatów lub wręcz brak kontaktu z jakimkolwiek konsultantem / długi czas oczekiwania na to aż ktoś się w końcu zgłosi, ale tutaj wszystko zależy od naprawdę wielu czynników i wspomniane kwestie są bolączką raczej każdej infolinii. Zdarzało nam się mieć problemy z paczkomatami, jak już wspomniałam na początku mojego wywodu, ale raz były one rozwiązane błyskawicznie i wzorowo, a innym razem dłuższy brak kontaktu z obsługą uwolnił w moim organizmie pokłady hormonów stresu… Jak to w życiu, różnie bywa…

O jedno tylko mam żal… Kilkukrotnie zgłaszaliśmy na infolinii problem techniczny z jednym z paczkomatów i zawsze po jakimś czasie od takiego zgłoszenia  jechaliśmy z paczką właśnie do niego, przy okazji sprawdzając jak się sprawy mają, i z naszych doświadczeń wynikło, iż raczej nie zrobiono nic w kierunku poprawy. W końcu przestaliśmy w ogóle nadawać paczki za pośrednictwem tejże maszyny i też nie zamawiamy akurat do niej swoich zakupów, więc finalnie nie wiem, czy coś zadziałano w tej kwestii, czy też nie – przestało mnie to obchodzić… Niejeden paczkomat w okolicy, więc na szczęście nie jesteśmy skazani na łaskę i niełaskę jednej z maszyn i serwisu technicznego 😉

No i warto wspomnieć też, że wiele paczkomatów wyposażonych jest w czytnik kart płatniczych, co umożliwia wybór opcji „za pobraniem”, ale niestety nie wszystkie maszyny posiadają taką dodatkową funkcję. Jej obecność jest niekwestionowanym plusem, zaś fakt, iż nie wszyscy użytkownicy mają możliwość korzystania z tej opcji jest sporą rysą na tym plusie.

Zmierzając już ku podsumowaniu wszystkich zamieszczonych tu punktów, widzę więcej plusów niż minusów wynikających z korzystania z paczkomatów. Darzę je sympatią, co jednocześnie nie oznacza, że korzystanie z nich zawsze jest czynnością przyjemną. Tak to już w życiu bywa. Ogólnie polecam, choć rozumiem, gdy ktoś całkowicie odwraca się od danej opcji dostawy, jeśli się na niej mocno rozczarował. Mój biznes funkcjonuje m.in. dzięki paczkomatom, a i jako klient zamawiający całkiem sporo rzeczy w internetowej sieci lubię korzystać z ich dobrodziejstw.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s