Każdy wiek jest dobry, by zadbać o zdrowie i samopoczucie ;)

Jako mama, zresztą przed okresem macierzyństwa także, często słyszę bądź czytam o tym, jak to należy odpowiednio zadbać o zdrowie i samopoczucie dziecka, jak ważna jest jego odpowiednio zbilansowana dieta itp.

Jako pozytywnie zakręcona pani z zoologa, założycielka internetowego sklepu Elzonik.pl uczestniczka zwierzakowych forów i grup dyskusyjnych, jak również szynszylowa mama, niewątpliwie kochająca także swoje szynszylowe dzieci, równie często napotykam w internecie mniej lub bardziej żartobliwe stwierdzenia, jak to zwierzakom wybiera się w sklepie największe smakołyki wydając na nie niemałą kasę, a samemu niemal wgryza zęby w ścianę, zadowalając się byle czym…

PYTAM WIĘC…

Dlaczego tak często, dbając o tych, których kochamy, rozumiejąc ich potrzeby na drodze do dobrego zdrowia i jeszcze lepszego samopoczucia zapominamy o samym sobie?

 

Dla mnie to przerażające, że tak wiele matek bardzo troszczy się o swoje dzieci, jednocześnie nie troszcząc się o siebie… Tak wielu troskliwych, wspaniałych opiekunów zwierząt staje na głowie, by życie ich pupili osiągnęło odpowiednio wysoką jakość, a nie dba o to, by przy tym nie zapominać o własnych potrzebach… Oczywiście zdaje sobie sprawę, że w życiu bywają sytuacje, kiedy należy zepchnąć siebie jakby na gorszy tor… Na przykład walcząc o zdrowie swoich bliskich, ciężko myśleć o własnym, zwłaszcza jeśli mamy do czynienia z ciężkimi chorobami, którym nierzadko trzeba podporządkować życie i codzienne funkcjonowanie, ale także wtedy nie można o sobie zapomnieć tak całkowicie.

Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta:

„ponieważ mamy dla kogo żyć i nasze podupadnięcie na zdrowiu i samopoczuciu na pewno nie będzie służyć dobru tych, których kochamy całym sercem”.

W różnych miejscach zrzeszających rodziców w internecie można przeczytać wiele wskazówek dotyczących prawidłowego wychowania i wyrabiania odpowiednich nawyków żywieniowych u dzieci. Na grupach dyskusyjnych na porządku dziennym są debaty dotyczące rozszerzania diety u maluchów, dbania o odpowiednio zbilansowane posiłki itp. Wiadomo najmłodsze brzuszki wymagają troski szczególnej i to nie podlega dyskusji. Dyskusji podlega natomiast podejście i ton rodziców wypowiadających się na forum publicznym w kwestiach dbania o dzieci. Bardzo często z takich wypowiedzi da się wyczytać to, co niewątpliwie ważne, że maluchom byle czego podawać się nie powinno, jak i to, co moim skromnym zdaniem jest skrajnie głupie, że my jako dorośli już byle co wcinać możemy, bo przecież nie umrzemy (choć jak wiadomo prędzej czy później umrze każdy ;)).

Niejednokrotnie miałam styczność z historiami, kiedy to dorośli na rzecz swoich dzieci jedli byle co, byle ich pociechy miały absolutnie to co najlepsze, najlepiej wszystko ekologiczne, takie i owakie… i wcale nie były to historie rodem z marginesu społecznego, gdzie ludzie muszą sobie odmawiać kromki chleba, by ich potomstwo nie chodziło głodne… Bywały historie o wydawaniu bajońskich sum na najlepsze witaminy i marcheweczki rodem z eko ryneczku dla dzieci, by samemu zadowalać się najgorszym odpadem z hipermarketu, bo przecież z drowie dzieci najważniejsze, a dorosły żołądek strawi, co trzeba. Zdrowie dzieci dla rodziców jest najważniejsze – sama wiem o tym dobrze, dla córki jestem skłonna do poświęceń, do takiego dzielenia się różnymi dobrami, aby jak najbardziej na tym skorzystała, ale właśnie…

Słowem kluczem jest tu DZIELENIE SIĘ (!)  Nie całkowite zapominanie o sobie, jak to robi niestety naprawdę spora część rodziców. Nawet jeśli faktycznie głównie z myślą o dziecku kupuje przepiękne, bogate w wiele cennych witamin borówki, bo moje dziecko je uwielbia – sama także je jem w trosce o zdrowie własne. Nie gotuje dziecku super zdrowego obiadu, sobie serwując byle co – jem razem z nim, bo jak gotować zdrowo to dla całej rodziny, a jednocześnie nie popadam też w paranoje, że zawsze musi być super zdrowo i od czasu do czasu całą rodziną jemy coś, co za zdrowe raczej nie uchodzi – we wszystkim najważniejszy jest umiar i rozsądek. Jeśli kupuje warzywa na eko bazarku, wszyscy jemy warzywa z eko bazarku, jeśli kupuje w hipermarkecie, wszyscy jemy te z hipermarketu – bez rodzielania, że te eko to dla dziecka, a te marketowe to dla dorosłych – po prostu… a bez względu na to, gdzie kupuje dane produkty zawsze zwracam uwagę na ich jakość i wybieram to, co na daną chwilę i w danym miejscu wydaje mi się najlepsze. Swoją drogą nie mam też złudzeń, że prędzej czy później moje dziecko nie zetknie się gdzieś z niekoniecznie najzdrowszym, najbardziej ekologicznym „naj-jedzeniem” i wolałabym, żeby – kiedy już do tego dojdzie – nie miało z tego tytułu rewolucji żołądkowych, z którymi by się raczej zetknęło w momencie, gdy jego żołądek byłby przyzwyczajony tylko do super, hiper zdrowych produktów…

Jeśli kupuje witaminy dla dziecka, to kupuje je też dla siebie, bo wiem, że moje zdrowie także jest ważne. Od pewnego czasu w naszej kuchni na stale zagościł chlorofil w płynie, jako naturalny preparat doskonale oczyszczający krew z tego, co złe i odżywiający ją w to, co dobre, i korzysta z niego cała rodzina, a nie tylko dziecko. Oczywiście w przypadku zwierzaków nie do końca to tak działa, bo ich pożywienie jest raczej specyficzne (choć niektóre ziółka czy przysmaki szynszylom podkradam, bo to takie same produkty, jakich mogą używać ludzie), ale w ich przypadku też nie powinno być tak, że dbamy o ich prawidłowe żywienie, a sami kupujemy dla siebie najtańsze konserwy z marketu 😉 Tymczasem na stoiskach mięsnych często można spotkać starsze panie wybierające najlepsze, najdroższe mięsko dla… kotka i te znacznie mniejszej jakości dla siebie.

Nigdy nie zapominaj o sobie w całym tym rodzicielstwie czy opiece nad ukochanym pupilem, który niewątpliwie zasługuje na to, co najlepsze, bo Ty również na to zasługujesz!

I to nie tylko w kwestii żywienia, ale także innych życiowych kwestiach, które będę jeszcze przybliżać w tym moim maleńkim kawałku sieci 😉

A jeśli gdzieś tam w duchu myślicie sobie, że racji nie mam i jestem okropna i zła, bo nieskłonna do wyrzeczeń i myśląca w tym wszystkim o sobie, podczas gdy powinnam myśleć wyłącznie o tych, których kocham, to odpowiem Wam, że myśląc o sobie, myślę też o tych, których kocham… Bo tak całkiem szczerze:

Czy Wasze dzieci będą szczęśliwe, widząc rodziców podupadających na zdrowiu?

 

W ich pierwszym etapie życia jesteście dla nich całym światem, a i w późniejszych nadal pozostajecie kimś bardzo ważnym… I na pewno chciałaby byście uczestniczyli w ich życiu jak najdłużej, wspierali, spędzali czas, dzielili najważniejsze momenty, smutki i radości. Kto Was zastąpi, jeśli przez lekceważenie swojego zdrowia odejdziecie zbyt wcześnie? Czy z uśmiechem na ustach będą patrzeć jak poświęcacie się za bardzo i podupadacie na samopoczuciu? Czy raczej będą najszczęśliwsze na świecie, widząc Was w dobrym zdrowiu i kondycji jak najdłużej?

 

Odpowiedzcie sobie sami…

 

To samo dotyczy się zwierząt. I w przypadku dzieci, i naszych czworonożnych przyjaciół musimy mieć siłę, aby się nimi odpowiednio zaopiekować, towarzyszyć w życiowej wędrówce. Siłę, której może zabraknąć, jeśli w trosce o wszystkich wokoło zapomnimy o samych sobie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s